Po tym co Pan Pinczer wywinął w środę miałam go kompletnie dość. Nigdy bym się po nim nie spodziewała bronienia nie swojej rzeczy. I to jeszcze przed Sarą, do której zawsze czuł respekt i był pomiędzy nimi pewien dystans. Być może ten dystans się zatarł aż za bardzo, być może byli za blisko siebie i obu stronom nerwy puściły. Coś musiało zawieść. W każdym bądź razie stało się co się stało, a ja straciłam ochotę na robienie z nim czegokolwiek. Wczoraj nie poszliśmy na wieczorny spacer z Agatą i Sarą, po prostu nie miałam na to najmniejszej ochoty, a właściwie miałam obawy, iż Młody znowu coś wywinie. Natomiast dzisiaj poszłam. Jednak bez plecaka, bo stwierdziłam, że w dniu dzisiejszym psisko ma "bana" na zabawę przy innych psach. Wzięłam jednak smaczki...
Tak na prawdę na uliczny bądź miejski spacer smaczków nie brałam chyba nigdy. Bo po prostu Młody miał je gdzieś, a w sytuacji kryzysowej - nie pomagały. W żadnym stopniu nie zachęcały Nico do spokojnego siedzenia bądź chodzenia przy nodze, na luźnej smyczy. Zrezygnowałam więc ze smaczków niemal całkowicie, były u nas używane praktycznie tylko i wyłącznie na spacerach "polowych" (aby udoskonalić odwołanie). Tymczasem dzisiaj miałam wrażenie, że ktoś podmienił mi psa! Byłam w na prawdę ogromnym szoku. Wykonywanie komendy za smaczek nie było dla Młodego żadnym problemem i akurat to mnie aż tak nie zdziwiło. Natomiast totalny brak reakcji na innego psa, przechodzącego bliżej bądź dalej od nas... wstrząsnął mną porządnie. Gdyby zdarzyło się to raz, uznałabym to za przypadek. Ale taka sytuacja miała miejsce trzy razy! Aż te sytuacje opiszę, bo po prostu muszę - taka dumna jestem! :)
Pierwsza:
Razem z Agatą i psami większość czasu spędzamy na torze do speedrowerów, który jest zrobiony po prostu z piachu, więc można tam swobodnie poćwiczyć z psem frisbee i pozwolić mu skakać. Jest to jednak miejsce dość ruchliwe, gdzie często można spotkać różne nielubiane przez nasze psy obiekty - rowerzystów, biegaczy, a przede wszystkim: inne psy. Dziś Agata zauważyła parę spacerującą z wózkiem i labradorem. Długo się nie namyślając, wyjęłam smaczki, zawołałam Młodego, a następnie zaczęłam z nim iść przy nodze, na luźnej smyczy. Przeszliśmy tak pół wspomnianego toru. Pan Pinczer nawet nie zauważył tamtego psa, tak był skupiony. Cały czas patrzył na mnie, dopiero pod koniec zaczął tracić zainteresowanie, bowiem zaczęły go uwodzić zapaszki.
Druga:
Po tym jak już nieco poćwiczymy rzuty i generalnie skończymy część na torze speedrowerowym, zaczynamy chodzić na około SkatePlazy. I tu też nietrudno o spotkanie innego psa. My SkatePlazę, a właściwie niektóre jej elementy wykorzystujemy w psich celach. Podczas pierwszego kółka zauważyłyśmy na "horyzoncie" syberiana. Postanowiłam ponownie spróbować ze smaczkami. ;) Na komendę Nico wskoczył na swego rodzaju betonowy "murek" (nie umiem nazywać takich rzeczy). Po kolei wykonał siad, poproś. Ponownie nie zwrócił uwagi na przechodzącego nieopodal psa. Wykonał komendy, dostał smaki i poszedł dalej...
Trzecia:
Szliśmy już kolejne kółko, bodajże czwarte. Na równoległym do "naszego" chodnika szedł WHWT na smyczy. Nico wyrwał, ale to nie było już to co kiedyś. O dziwo, odwołał się bez większych problemów, zrobił siad, raz burknął na psa i to było wszystko. Zero diabelskich wrzasków, zero miotania się na smyczy i wyrywania do przodu, byleby powąchać siki, które "wróg" po sobie zostawił.
Nie wiem co dzisiaj zadziałało, że stało się tak, a nie inaczej, ale teraz odpuścimy sobie nieco samo szarpanie. Skupimy się natomiast na pracy na smaczki i zobaczymy co z tego wyniknie. :)
Ja ostatnio też miałam taki dzień, że byłam kompletnie wkurzona na Astrę. Był to dzień kiedy całkowicie mnie olewała, nie działało zupełnie nic. Jednak to było chyba takie chwilowe zapomnienie, ale mimo wszystko teraz zwracam na nią większą uwagę. Na starość też zrobiła się jakaś nie miła dla innych psów i każdego musi oszczekać. Eh.. ; p
OdpowiedzUsuńSmaczki u nas też działają, ale na jakiś czas wyłączyłam je ze spaceru, bo pies skupiał się tylko na nich, a nie na spacerze.
Gratuluję takich postępów i życzę, żeby Nico zawsze tak ładnie ignorował każdego psa! :)
Pozdrawiam i zapraszam do nas
with-astra.blogspot.com
śliczne ma to ubranko
OdpowiedzUsuń