Początkowo chciałam napisać relację z naszego wyjazdu do Poznania, ale zrezygnowałam, ponieważ nic specjalnego tam nie robiliśmy. Najważniejsze jest jednak to, że Pan Pinczer zachowywał się, jak na niego, bardzo dobrze.
Zainspirowana postem u Majlo stwierdziłam, że czas najwyższy nieco konkretniej zaplanować najbliższe miesiące, które będą już miesiącami wiosennymi. Cieszy mnie niezmiernie, iż do tych cieplejszych dni coraz bliżej, bo gdy pogoda dopisuje z psem pracuje się i spaceruje o wiele przyjemniej. Sam Terrorysta nie przepada za deszczem, kałużami, błoto raczej też omija. I jestem pewna, że na dworze jest mu o wiele przyjemniej, gdy nie ma porywistego wiatru, a grzeje słoneczko i jest po prostu ciepło. A takie warunki, teoretycznie, dostarczy nam wiosna, która przybędzie już niedługo. Zabierzemy się więc ostro do roboty!
MARZEC
Trzeci miesiąc roku raczej nie jest jeszcze miesiącem typowo wiosennym, ale kto wie czy przy tak pokręconej aurze nie ulegnie to zmianie. ;) Mimo wszystko w marcu będziemy stawiać przede wszystkim na ćwiczenia w domu, bowiem kilkanaście dni temu zakupiliśmy poduchę w Biedronce. Jeszcze trochę doczytam, douczę się i zajmiemy się mięśniami Młodego. O ile nie mam zwidów, to nieco mięśni już u niego widać. Oprócz tego zaczniemy pracować nad świadomością zadu i tylnych łap. Przyznam się, że już dzisiaj zaczęłam próbować z cofaj, ale niezbyt nam się to udało, bo Nico zamiast iść do tyłu to siadał. Muszę wykombinować jakiś inny sposób. Jeśli uda się opanować cofaj to zaczniemy wówczas powoli przechodzić do wchodzenia tylnymi łapkami, a co za tym idzie także zadkiem, na różne przedmioty. Chyba zacznę od wchodzenia na stertę książek, potem na stopień schodów i postaram się w miarę płynnie przejść do opierania się o drzewo czy ścianę. Zarówno praca nad mięśniami jak i świadomość zadu oraz tylnych łap to rzeczy, które na spokojnie możemy przećwiczyć w domu, nie przeszkodzą nam w nich złe warunki atmosferyczne itp. Oczywiście pracę nad mięśniami i świadomością tylnych części ciała będziemy kontynuować w kolejnych miesiącach, ale w marcu chciałabym zacząć pracować nad podstawami - to jest główny cel na ten miesiąc.
KWIECIEŃ
Niestety, niemal do końcówki kwietnia nie będę mogła pracować z Panem Pinczerem na takim poziomie jakim bym chciała. Jest to spowodowane tym, że czekają mnie egzaminy gimnazjalne (niestety już nie próbne, a te właściwe...) i trzeba będzie trochę więcej czasu poświęcić nauce. Jestem jednak nastawiona całkowicie optymistycznie, ponieważ ostatnimi czasy w kwietniu pogoda dopisywała. Jeśli w tym roku również tak będzie to pewnie odłożę książki w kąt i polecimy na pola. :) Także na kwiecień nie mam zbyt dużo planów, przede wszystkim postawię chyba na częste spacery. Ale nie tylko te przyjemne, polowe, ale także te do miasta. Będziemy więc dalej oswajać Terrorystę z tym strasznym światem. Chciałabym również zacząć ćwiczyć slalom. O ile z całej reszty biedronkowego toru korzystamy, to za slalom nie zabraliśmy się do tej pory. Nie miałam najmniejszego pomysłu jak się za to zabrać, ale im więcej filmików na yt oglądam, tym bardziej zaczyna się to wszystko w mojej głowie rysować. W sumie kwiecień będzie takim miesiącem odpoczynku po intensywnym marcu. I to chyba nawet dobrze, bo co za dużo to niezdrowo, a nie chcę Nico zawalić pracą i myśleniem do tego stopnia, że mu się wszystkiego odechce.
| Artystycznie :D |
MAJ
Maja to ja już się doczekać nie mogę! Mimo, że szkoła nadal będzie (zazdroszczę maturzystom tylko tego, że w maju mają już fajrant) to na większości przedmiotów będzie już luźno. A co za tym idzie, ponownie będę miała więcej czasu dla Pana Pinczera. :) Skupimy się przede wszystkim na długich spacerach, być może zaczniemy się też przygotowywać pod dogtrekking. Sądzę, że zaczniemy od dystansu pięciu kilometrów i stopniowo będziemy sobie wydłużać trasy. W zależności od tego na jakim będziemy etapie, doszlifujemy świadomość zadu i tylnych łap - mam nadzieję, że w maju będziemy musieli to tylko doszlifować, a nie nadal pracować nad jako takim ogarnięciem tego. Jeśli pogoda będzie sprzyjać to postaram się wziąć Młodego na naszą leszczyńską Żwirownię (sztuczne jezioro). W dalszym ciągu będziemy także chodzić na miejskie spacerki. Być może spróbujemy się też przejechać autobusem, albo pociągiem?
Ze wszystkich tych trzech miesięcy zdecydowanie najbardziej ambitny jest marzec, który zbliża się wielkimi krokami. Później nieco wyluzujemy, żeby Pan Pinczer nie był zbyt nasycony pracą. Dlaczego? Bo pracuje się z nim o wiele lepiej, gdy on nadal ma potrzebę pracy. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Liczę na to, że chociaż część z tych planów uda się zrealizować. Trzymajcie za nas (przede wszystkim za mnie!) kciuki!
Moja pinczerka też lubi ciepłą pogodę czyli wiosnę bo w lato czasem jest dla niej za gorąco
OdpowiedzUsuńPowodzenia w realizowaniu planów
To nasz blog jak coś to zapraszam tez mam pinczera(suczkę )
http://sladamizwierzat.blogspot.com/
Mój nie przepada za deszczem, ale jak musi to wyjdzie. Ma taką pelerynkę http://www.shamanpets24h.pl/plaszczyk-pelerynka-przeciwdeszczowa-dla-psa/ zawsze to troszkę większy komfort w takie deszczowe dni. Na treningi takie dni się jednak nie sprawdzają:/ Trzymam kciuki za najbliższe plany:)
OdpowiedzUsuńMoje pieski uwielbiają wiosnę ,bo lato jest za gorące , a w zimie jest zimno :) Masz cudnego pieska. Zapraszam na mojego bloga http://podazac--za--psia--lapa.blogspot.com wpadnij , skomentuj i zaobserwuj ! Z góry dziękujemy
OdpowiedzUsuńWitam! Masz cudownego pieska! uwielbiam robić zdjęcia w trakcie snu, wychodzą najlepiej ;) http://papi-pl.blogspot.com/ to mój blog i dopiero zaczynam dlatego czekam na rady od specjalistów :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń