środa, 12 sierpnia 2015

Mały postój - 42/62

Były plany, aby pisać co tydzień... Sami widzicie jak wyszło. Nazwanie tego "małym postojem" to chyba lekka przesada z mojej strony. Ale, doczekaliście się, oto i nasze zmagania w ramach Projektu 62.

Nauka nowych sztuczek
Obecnie a kuku jest już niemal idealne. Mogłoby się wydawać, że w takim razie postępy w zakresie tej sztuczki są małe, ale tak absolutnie nie jest. Młodemu owszem, zdarza się jeszcze pomylić kierunek wchodzenia (mój genialny pies potrafi robić a kuku swoim zadkiem, ha! :D), ale jest to coraz rzadsze zjawisko. Czyli krótko mówiąc - są postępy. Zaczęliśmy także ćwiczyć wchodzenie do pudełka, a także na pudełko. Wygląda przyzwoicie jak na jedną sesję. Za miliony lat świetlnych dojdziemy do poziomu Syriuszowego bądź Ginkowego. ;)

Pływanie
Dwa tygodnie spędziliśmy nad jeziorem, więc Młody miał okazję się popluskać. Sama woda w sobie praktycznie wcale mu nie przeszkadza, problem pojawia się, gdy przestaje czuć pod łapkami grunt. Wówczas jest mayday (tak to się pisze? :P) i szybki odwrót w kierunku lądu. Cieszy mnie to, że potrafi wejść do wody, a samo pływanie... Spróbujemy. Mam pomysł jak tego dokonać, a to już połowa sukcesu w naszym przypadku. :) Jeśli nie zdążymy w tym roku to spróbujemy w przyszłym.


Kontakty z innymi psami
Podczas naszego pobytu w Niesulicach również mieliśmy okazję nad tym pracować. W ciągu jednego z pierwszych dni Młody zapoznał się z dwiema suczkami (york i sznaucer miniaturowy). Sunia yorka była bardzo, bardzo uległa i Terrorysta był wobec niej bardzo przyjaźnie nastawiony. Może nawet zbyt. ;) Natomiast sznaucerka była bardziej napięta, ale mimo to Pan Pinczer zachował się OK. Niestety, z dnia na dzień było coraz gorzej... Właściciele suczek nie przestrzegali regulaminu ośrodka, w którym było napisane, że na terenie ośrodka pies ma być na smyczy i w kagańcu. Właściwie stosowali się do niego połowicznie, bo york przez większość czasu rzeczywiście był przywiązany, natomiast sznaucerkę można było spotkać na drugim końcu ośrodka - oczywiście luzem i bez właścicieli... Owa sznaucerka zaczęła podchodzić coraz bliżej pod nasz domek (właściciele oczywiście mieli to gdzieś). Nico często siedział w zamkniętej klatce na tarasie i w sumie nie dziwię się, że rosła w nim frustracja, bo jakaś obca suczka krząta się po "jego" terenie, a on siedzi zamknięty... Raz jak wracaliśmy ze spaceru sznaucerka ruszyła na Młodego, ale na całe szczęście była z nami Agata, która ją odganiała, a ja mogę wziąć Pana Pinczera na ręce (był w tym momencie w kagańcu, więc całkowicie bezbronny).
Ale pomimo to mamy małe postępy, z których jestem dumna. Spokojne minięcie psa w bliskiej odległości nadal jest czymś niemożliwym i odległym, ale jeśli odległość jest nieco większa (np.druga strona ulicy) to wygląda już to bardzo dobrze. Terroryście zdarzy się szarpnąć, patrzy w stronę drugiego psa, ale na tym się kończy w 90% przypadków. To na prawdę nic w porównaniu do cyrków, które potrafił odstawić.

Inne
Jestem dumna z tego, że mamy też sukcesy, które absolutnie nie były planowane, ale są. Cieszy mnie to jak Nico zachowywał się podczas podróży, właściwie całą jazdę przespał w klatce. Tak samo mocno jestem zadowolona z tego, że Nico wie do czego służy klatka... Potrafił sam z siebie wejść do otwartej klatki stojącej na tarasie domku i zdrzemnąć się, lub po prostu - poleżeć i odpocząć. Super! W domu wprawdzie do odpoczynku wybiera łóżko (ah ta kołdra, poduszeczki!), ale nie ma problemów z zostawaniem w klatce. Cywilizuje się Terrorysta. :)
A tak się cieszymy z nawet najmniejszego sukcesu! :)
Na koniec powiem, że gdy Projekt 62 dobiegnie końca (a to niestety zbliża się wielkimi krokami), zabierzemy się do innego, acz podobnego wyzwania. Dlaczego? Zdaję sobie bowiem sprawę, że w ciągu tych dwóch miesięcy nie daliśmy z siebie wszystkiego, a właściwie - ja nie dałam. I będzie trzeba to naprawić, w innym przedsięwzięciu. :) Dzięki Projektowi 62 niewątpliwie zebrałam pewne doświadczenie jak trzeba postępować przy wybieraniu celi, realizowaniu ich. Teraz będę mogła sobie wszystko lepiej rozplanować, a to na pewno pomoże. Będę chciała włączyć do mych działań blogosferę, bo im nas więcej tym weselej! :)
Dziękujemy za przeczytanie o naszych małych postępach, a wkrótce powinien pojawić się HAUL, bo tego to u nas jeszcze nie było (jakim cudem?! :D)!

5 komentarzy:

  1. Gratuluję wielkiego sukcesu. Wikusia podczas jazdy się stresuje i pomimo wielu starań nie zmienimy tego. Ludzie są nieodpowiedzialni. Sznaucerka mogła uciec (jest tam płot?), zaatakować przechpdnia lub psa, a poza tym jest zakaz pouszczania psów. Wydaje mi się, że Nico z łatwością nauczy się pływać.
    Małgorzata i Wiki swiatkundelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) Zgadzam się z powyższym komentarzem. Dzisiaj odkryłam twojego bloga i będę wpadać częściej :) Zapraszam do nas: www.raindbowpen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie sobie radzicie :) Jak twój piesek boi się pływać to możesz mu sprawić specjalną neoprenową kamizelkę ratunkową, u nas działa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do LBA. Więcej informacji znajdziesz na moim blogu.
    swiatkundelki.blogspot.com
    Małgorzata i Wiki

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję sukcesów! :)
    Zapraszam do nas: http://papi-szczotek-kundelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń