czwartek, 21 sierpnia 2014

Spacer z Agatą i Perłą

Ku radości Pana Pinczera udaliśmy się dzisiaj na dość spontaniczny spacer z Agatą i Perłą. Mam dla Was "sprawozdanie" z tego właśnie spaceru, a także kilka zdjęć - zrobiłam ich dość dużo, ale nie wszystkie nadają się do pokazania, bo np. ostrość poszła nie tam gdzie miała itd. ;)
Nico do mnie pędzi (:D), a z tyłu Perła i Agata
W drodze po Agatę udało nam się za płotem spotkać psa w typie yorka, który nie szczekał na Młodego, wręcz przeciwnie - merdał ogonkiem, był całkowicie zabawowo nastawiony. Pozwoliłam, więc aby się powąchały. Bardzo miło się zaskoczyłam, gdy york wywrócił się do góry kołami. Później chwilę pobiegali razem przy płocie. Miłe zaskoczenie odnośnie "małych szczurków". :)
Gdy Agata wyszła z Perłą z domu to Nico wręcz oszalał z radości. Fakt jest taki, że dość dawno się nie widzieli. Ich relacja jest dość ciekawa, bowiem Młody jest pełen energii, ciągle tylko by się bawił i szalał, natomiast Perła to już jakby nie było emerytka, której do zabaw nie ciągnie. Pomimo tych różnic bardzo dobrze się dogadują.
Gdy idziemy na pola mijamy trzy domy, w których psy szczekają jak oszalałe. I tu Pan Pinczer bardzo miło mnie zaskoczył, ponieważ oprócz dość lekkiego wyrywania się do psów nic więcej nie zrobił. Nie było szczekania i dzikich wrzasków, jakby ktoś żywcem obdzierał go ze skóry (a potrafi się tak drzeć).
Następnym mijanym "punktem" są konie, które jak tylko przechodzimy podchodzą do ogrodzenia i idą za nami. Jeszcze całkiem niedawno Nico bał się podejść nieco bliżej - bo przecież one wydają z siebie takie dziwne dźwięki! ;) Tymczasem dzisiaj bez większych oporów zbliżał się do tych wielkich i przerażających stworzeń, nie przestraszyły go nawet różnorakie chrząknięcia itp. w wykonaniu kopytnych.
Zanim "doczłapaliśmy" się na jakby-łączkę, na której łatwiej towarzystwo ogarnąć, Młody trochę aportował i nie robił tego najgorzej biorąc pod uwagę fakt, że nieopodal człapała jego koleżanka. Kilka razy piłka wleciała prosto w trawsko, które sięgało do kolan, ale udało się ją odnaleźć - jednak mój wielce "inteligentny" pieseczek w tych poszukiwaniach nie pomagał, miał ciekawsze zajęcia. :P
Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Zrzuciłam z siebie plecak i torbę na aparat, psiska zostały napojone i zaczął się tak na prawdę "spacer właściwy". Nico ponownie aportował i ponownie szło mu to całkiem, całkiem. Jednak ileż można aportować? Można powiedzieć, że dostały czas wolny - my cykałyśmy im zdjęcia, a oni robili co chcieli. Jednak oprócz przyjemności (czyt. robienia zdjęć) musiałyśmy uważać czy ścieżką nie przejeżdża rower, nie biegnie biegacz, albo czy broń Boże nie przechodzi tamtędy pies...
A tak ładnie nasze pieseczki proszą! :)
W pewnym momencie bodajże Agata krzyknęła coś w stylu "uważaj!". Odwracam się, a w naszą stronę lezą trzy duże psy - dorosły leonberger i szczenię tejże rasy, a także duży, kudłaty, który żadnej rasy mi nie przypomina. Wzięłam szybko Młodego na ręce - był bez kagańca, nie chciałam, aby doszło do mocno nieprzyjemnej sytuacji. Zaczęłam krzyczeć "sio!", bo kudłaty zaczął się do mnie zbliżać, bałam się, że będzie próbował obwąchać Nico, a wówczas mogłoby nie być miło. I wtem nagle zza kukurydzy (którą widać na zdjęciu, gdzie maluchy proszą) wyłonili się jacyś ludzie. Szli sobie powoli, a psy mieli głęboko w doopie. Zaczęli wołać czworonogi. Leonbergery przyszły, zostały zapięte na smycze, ale tego kudłatego chłopak musiał gonić... Odeszli kawałek, poszli na kolejną niby-łąkę, ten kudłaty znowu im uciekał, nadal nie reagując na przywołanie.
Rozumiem, że pies może nie odwołać, bo Młody też w nie każdej sytuacji do mnie przyjdzie. Z tego też powodu używam linki, żeby nie stwarzać innym nie miłych sytuacji. Dlaczego więc inni psiarze nie mogą po prostu myśleć? To takie trudne?
Przez tą nieprzyjemną sytuację potem podczas mijania się z dość dużym psem delikatnie się wydarł, ale i tak nie była to najgorsza reakcja z jego strony.
W każdym bądź razie spacer zaliczam do udanych, ponieważ skończył się bardzo miło - Agata z Perłą przyszły do nas na ogród po raz pierwszy, Młody zareagował całkowicie pozytywnie! :) Jest nieco zaborczy jeśli chodzi o miskę (nawet z wodą), ale ogólnie musimy popracować nad bronieniem zasobów, więc i miskę w końcu przepracujemy.
Na "dobranoc" macie jeszcze kilka zdjęć prezentujących nie tylko nasze zdolne pieseczki, ale także nieco "krajobrazowe" i mały bonusik - film z Perłą, który Nico postanowił zepsuć (Agata - nie bij! :)).
Ania&Nico
Tak mocno Cię kocham! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz