A Nowy Rok to nowe wyzwania, spełnianie kolejnych marzeń i być może... realizacja pewnych planów. Jednak najpierw podsumujemy rok, który się kończy.
Rok 2014, który dziś pożegnamy to dla mnie rok w pewnym sensie wyjątkowym. Czym różni się od swojego młodszego brata, roku 2013? Otóż dwa lata temu z Młodym byłam "zaledwie" pół roku, a teraz - pierwszy, pełny rok spędzony razem. Dla Was to pewnie nic wielkiego, ale dla mnie w 2014 roku już zawsze będzie pewna wyjątkowość.
Te dwanaście miesięcy były dla nas trudne. Mieliśmy mnóstwo wzlotów i upadków. W styczniu mieliśmy po prostu ogromny dołek, z którego sami byśmy nie wyszli, a cała historia mogłaby się skończyć. Jednak stało się inaczej. Udało nam się znaleźć panią behawiorystkę, w naszym mieście. Od tamtej pory mamy, na całe szczęście, coraz więcej wzlotów. :) Pan Pinczer został wykastrowany, a do tego zaczął dojrzewać, przede wszystkim psychicznie. Gdybym miała teraz porównać obecnego Nico, do tego sprzed roku - otrzymałabym dwa zupełnie różne od siebie psy. Być może dla kogoś z zewnątrz te zmiany nie będą widoczne, ale dla mnie, jak i reszty domowników - są. Nasza relacja znacznie się poprawiła, lepiej się rozumiemy. Czy to oznacza, że jest idealnie? Zdecydowanie nie. Mamy jeszcze mnóstwo rzeczy do przepracowania, przerobienia, nauczenia. Czeka nas jeszcze nie kilkanaście, a kilkadziesiąt miesięcy ciężkiej pracy, a także dalszego docierania się oraz poznawania siebie nawzajem.
Przede wszystkim cieszą mnie zmiany, które powoli zachodzą we mnie. Zaczęłam bowiem wierzyć w swojego psa i w jego możliwości oraz w pewnym stopniu... zaczęłam po prostu wierzyć w siebie. Co do samego Pana Pinczera... Obecnie nasze szarpanie prezentuje się całkiem nieźle, w porównaniu do tego co było jeszcze ze dwa czy trzy miesiące wcześniej. I nadal będziemy nad nim pracować. Bardzo zadowala mnie również to co ostatnio miało miejsce już kilka razy, a mianowicie: Młody potrafił zostawić znaleziony "smakołyk" (cudzysłów nie jest tu absolutnie przypadkowy) tylko, dlatego że rzuciłam mu piłkę. Mogłam swobodnie podnieść jego znalezisko (bleh) i wyrzucić, a on i tak się cieszył, bo rzucałam piłeczkę. Kilka miesięcy temu nie marzyłabym nawet o czymś takim. A teraz? Duma mnie rozpiera, gdy pomyślę o tych sytuacjach! :)
Jak to napisała właścicielka Atoma: z niczym nie należy się spieszyć a swoje ambicje (...) należy zahamować. Zgadzam się z tym w 100%! Nico nie jest wprawdzie pierwotniakiem, ale do najłatwiejszych psów też nie należy i te słowa idealnie opisują to, jak obecnie wygląda nasza wspólna praca. Bez pośpiechu, bez presji i bez irracjonalnych na dany moment ambicji. W takim układzie ja się nie frustruję (bo nie wychodzi), a pies nie jest poddenerwowany, bo nie wie co ma zrobić. Przyznam się, że bywało tak, iż wymagałam od niego czegoś na "już". I pojawiał się stres, po obu stronach barykady. Teraz mam wrażenie, że ta barykada zanika i robi się z nas team. To na prawdę świetne uczucie... Mam ogromną nadzieję i bardzo mocno wierzę, że w nadchodzącym, 2015 roku staniemy się już prawdziwym teamem. Zaczniemy solidnie pracować nad frisbee, a być może zdążę Pana Pinczera ogarnąć na tyle, aby wziąć z nim udział w jakimś semi...?
2015
Liczę na to, że to będzie zarówno dla mnie samej, jak i Pana Pinczera oczywiście - rok przełomowy. Oczywiście nie oczekuję cudów niewidów, ale kolejnych postępów. Dla mnie to już będzie przełom. Jest jeden, główny cel, który będzie nam przyświecał w Nowym Roku, wspomniałam już o nim kawałeczek wcześniej: stworzenie dobrego, zgranego teamu, który świetnie się rozumie. Jeśli rzeczywiście będziemy teamem, będziemy się doskonale rozumieć, wówczas wszystko inne będzie nam przychodzić znacznie łatwiej.W nadchodzącym Nowym Roku skończę gimnazjum, mam nadzieję, że dostanę się do dobrego liceum i nie będzie mi tam szło najgorzej. ;) Ponadto zależy mi na tym, aby rozwijać się jeśli chodzi o fotografię. Bardzo lubię fotografować zwierzęta, na czele z Panem Pinczerem, oczywiście. Chcę zacząć zajmować się tym na coraz bardziej profesjonalnym szczeblu. Upatrzyłam sobie dwa obiektywy, które chciałabym u siebie w przyszłym roku zobaczyć. Przede wszystkim na pewno będę jednak dalej szlifować moje marne umiejętności, bo sprzęt ich nie nadrobi, choćby nie wiem jak dobry był. Po egzaminach gimnazjalnych mam zamiar zacząć jeździć do schroniska, aby robić tamtejszym psiakom zdjęcia. Wolontariuszem u nas można być dopiero od 18 lat, a takie zdjęcia to też pewna forma pomocy. Jeśli chodzi o fotografię, również jestem optymistycznie nastawiona.
I na koniec... Sprawa ewentualnej, młodszej siostry dla Młodego. Nie mam na to ogromnego ciśnienia, co nie zmienia faktu, że chciałabym i to bardzo. Tym bardziej, iż szykuje się ciekawy miot w jednej z polskich hodowli. Jak się nie uda to trudno, przeboleję. Ale będę wierzyć, że się uda. Wiary i cierpliwości nauczył mnie Pan Pinczer, teraz muszę to po prostu wykorzystać. :)
Wam natomiast życzymy wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku, aby spełniły się marzenia - Wasze i Waszych czworonogów!




Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń