niedziela, 28 grudnia 2014

I po Świętach...

Nasze drugie Święta razem... Szybko ten czas ucieka, nie ma co.
Gdy jeszcze nie było śniegu... :)
Nie było u nas wprawdzie świątecznych zdjęć, ani nawet życzeń za co bardzo przepraszamy - postaramy się poprawić w przyszłym roku. W świątecznej bieganinie jest mało czasu na sklejenie czegoś wartego uwagi. Wracając może do tematu głównego... ;)

Na Święta nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, bo z jednej strony nie możemy, a z drugiej... po co? Dla mnie Święta w domu to Święta najlepsze. Nawet jeśli są bezśnieżne, chociaż białego puchu brakuje, a właściwie brakowało - bo niedawno kilka centymetrów postanowiło się pojawić. W trakcie całych przygotowań i wielkiej krzątaniny w kuchni Nico bardzo pozytywnie mnie zaskoczył - zajmował się sobą (najczęściej spał :)). Absolutnie nie przeszkadzał. Nie przychodził, nie prosił o uwagę, głaskanie. W tym momencie był psem ideałem. Chociaż raz. :D W Wigilię wprawdzie do mnie nie przemówił, ale kto wie... Może za rok się uda. 

Boże Narodzenie to także prezenty. W zeszłym roku Pan Pinczer nie dostał tak na prawdę nic. Tak po prostu wyszło. Podobało mi się miliard rzeczy, nie potrafiłam wybrać kilku i skończyło się na tym, że zakupów nie było. W tym roku jednak się poprawiłam. :)
Elf pilnuje prezentów ;)
Postawiłam na zabawki. Uznałam, że kupienie karmy na, jakby nie było, prezent to nie jest coś fajnego. Tak samo z przysmakami. To jest norma, prędzej czy później i tak je kupię. Wybrałam takie zabawki, których przede wszystkim nie dostanę raczej w żadnym sklepie zoologicznym w moim mieście. Zacznijmy może od jaja czyli Jolly Egg.
Mamy już zabawkę działającą na podobnej zasadzie, mianowicie Boomer Ball'a. Jednak Boomer'a Młody z łatwością przytrzymuje i piłuje na nim zęby. ;) Jest jednak psem bardzo lubiącym gonić, więc stwierdziłam, że poszukam podobnej, acz trudniejszej w przytrzymaniu zabawki. Znalazłam Jolly Egg firmy Jolly Pets. Kiedy wyjęłam jajo ze świątecznej torebki i dałam psu w domu było istne szaleństwo. Jednak z racji tego, iż jajo obijało się o każdy mebel, przez co produkowało spory hałas, a także wlatywało tam gdzie wlatywać nie miało, zabawka została odebrana. Na następny dzień Młody otrzymał jajo na dworze i bardzo się zdziwiłam, ponieważ tego szaleństwa i wariactwa już nie było. Jajo było przede wszystkim... lizane. Mam nadzieję, że Terrorysta się rozkręci i ponownie zobaczę szaleńczą pogoń za żółtym jajem jaką miałam okazję podziwiać w wigilijny wieczór.
Gwiazdor przyniósł Młodemu także trend ostatnich miesięcy, a mianowicie - piłkę ażurową Hol-ee-Roller. Brodacz wybrał dla niego uroczy kolor zielony, rozmiar 11cm. Miałam porównanie z ażurką w rozmiarze 8cm i stwierdziłam, że dla nas byłoby to stanowczo za mało. Piłka ma nam służyć przede wszystkim do szarpania (nad którym pracujemy), a wolę, aby moje palce wyszły z takiej zabawy cało. ;) Pierwsze wrażenie zrobiła dobre, spodobała się zarówno mi, jak i Panu Pinczerowi. Szarpie się nią bardzo fajnie, psu się to spodobało i szarpał się nią z dość dużym zaangażowaniem co dla mnie jest ogromnym plusem. :) Jeszcze z pewnością będę kombinować, aby wymyślić jakieś dodatkowe zajęcia z tą piłką, ale na ten moment będzie nam służyć do poprawienia szarpania, a później... się zobaczy. Kilka ciekawych patentów już mam, pozostaje kwestia wyboru jednego z nich i odpowiedniego "ogarnięcia" go.
Jeszcze jedno sprzed epoki "lodowcowej" :)

Ostatnim już prezentem gwiazdkowym są dwie piłki Chuckit! Erratic Ball. Są to nasze pierwsze zabawki tej firmy i na ten moment jestem z nich średnio zadowolona. Były użyte już kilka razy i żadnych śladów na nich nie widać, to fakt. Jednak zawiodły mnie pod takim względem, że nie odbijają się "nie wiadomo gdzie". Owszem, czasami piłka po odbiciu zmieni swój tor lotu, ale może o centymetr. Szczerze mówiąc - nie tego oczekiwałam. Może po prostu ja nie umiem nimi rzucać? ;) W każdym bądź razie ich ogromnym plusem jest to, że mogą się odbić na prawdę dobrze o trawę. Rozmiar S, który zdecydowałam się kupić jest idealny do pinczerzej paszczy, a obawiałam się, że będzie za mały. Liczę na to, że jeszcze jakimś cudem, kiedyś, rzucę tak, że piłka odbije się w zupełnie innym kierunku i psisko będzie miało jeszcze więcej radochy. :) Dla mnie również dużym plusem jest to, że mimo braku piszczałki piłki te interesują Młodego! Yupi! :)
Wszystkie zabawki kupiliśmy w Toys4Dogs i jesteśmy bardzo zadowoleni. :)

Na koniec pragnę pokazać Wam prezent, który nie był typowo gwiazdkowy (Młody nie musiał na niego czekać do 24 grudnia ;)). Osobiście uznaję go za prezent mikołajkowo-gwiazdkowy i przy tej wersji zostańmy. A są to dwie obróżki od Furkidz! Jedną Nico dostał od mamy, drugą od cioci.
 
Także to by było na tyle jeśli chodzi o psie prezenty. Te ludzkie również były bardzo udane. Najbardziej cieszy mnie to, że prezenty, które ja sprawiłam bliskim im się spodobały, nawet bardzo. Pierwsze podejście do gwiazdkowych podarunków mam więc jak najbardziej zaliczone i udane. :)

Jeszcze na koniec króciutko o naszych mini postępach. ;) W drugi dzień Świąt przyjechał do nas kuzyn z rodziną. Trójka krzyczących i wydających z siebie różne, dziwne odgłosy dzieci nie jest dla Młodego normą. Do tej pory niemal cały czas warczał, szczekał, burczał. Dwa dni temu było zupełnie inaczej. Owszem, zdarzały się burknięcia, ale to już nie było to co kiedyś. Ponadto w ostatnim czasie na naszym ogrodzie nie wiadomo skąd pojawiają się kości. Raz, podczas aportowania Nico dorwał jedną. Ja w panikę, rzuciłam mu piłki (akurat nie Chuckit!, a nasze stare, dobre tenisowe KONGi), a on odbiegł od zdobyczy! Szybko przydepnęłam ją nogą, a on na to nie zareagował. Duma mnie po prostu rozpierała maksymalnie! :) Jeszcze kilka miesięcy temu takie coś nie byłoby możliwe, nie marzyłabym o tym, że mój pies zostawi swoją smaczną przekąskę i skarb dla "głupiej" piłki... 

I już na koniec końca. :)) Wiecie może gdzie dostanę dobrą, ciepłą kamizelkę dla Młodego na zimę? Musi mieć zamek na górze, tzn. nie pod brzuchem. Znalazłam taką firmy Nobby, ale niestety... nie mają rozmiaru na Pana Pinczera (ma ok. 50cm w klacie). :( A potrzebujemy dość pilnie.
Mam nadzieję, że zima i biały puch przyszły już do nas na dobre. :D

1 komentarz:

  1. Twój psiak dostał świetne prezenty, najbardziej podoba mi się piłka Hol-ee-Roller. Możliwe, że niedługo i my zaopatrzymy się w podobną. Pozdrawiam: http://zpamietnikaschroniskowegozwierzaka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń