niedziela, 1 lutego 2015

Jest progres.

Wiem, że się powtarzam i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, iż może być to już dla Was nudne, ale... Czuję, że muszę to napisać, aby za kilka tygodni, kiedy nadejdą gorsze dni, poprawić sobie humor.

Dziś znów o postępach. Dla mnie są one tak niesamowite, że nie mogę nie wspomnieć o nich na blogu. Gdzieś trzeba to przecież zapisać. Zapisując to na blogu mogę jednocześnie się odrobinkę pochwalić i nieco zaspokoić ego. :D


W dniu dzisiejszym pogoda była tak świetna, iż grzechem byłoby nieskorzystanie z niej. Udaliśmy się więc, razem z Agatą i Perłą, na spacer. Zamiar był taki, aby nie robić nic, aby pies po prostu biegał, szalał i korzystał z życia. No dobra, chciałam trochę poćwiczyć odwołanie. I to wszystko. Takie były plany. Owszem, przez znaczącą część spaceru pies miał wolne, mógł robić co tylko chciał (pomijając jedzenie "min" zostawionych przez konie czy inne psy). Jednak, gdy zatrzymaliśmy się na trawie, gdzie nie było błota, ani kałuży... zaczęliśmy pracować. Na smaczki.
Jeszcze całkiem niedawno smaczki zwracały uwagę Gacka (tego przezwiska jeszcze chyba nie poznaliście?). Jednak, gdy widział przysmak w mojej dłoni nie potrafił się skupić, a wariował, robił wszystko na raz, byleby dostać żarcie. Teraz było inaczej. Nico był skupiony, czekał na wydanie komendy przeze mnie. Nie reagował na chodzącą nieopodal Perłę. Ani razu nie zdarzyło się, aby do niej pobiegł podczas wykonywania danego polecenia. Dzięki takiemu, a nie innemu zachowaniu udało nam się nakręcić kilkanaście sekund do urodzinowego filmiku Młodego. Zawsze jesteśmy jednak te kilkanaście sekund do przodu. W drodze powrotnej przechodziliśmy obok, tradycyjnie już wręcz, ujadających psów. Postanowiłam coś wypróbować i ze smakiem w ręce podeszłam z Panem Pinczerem dość blisko płotu. Psisko było dość skupione, idąc na luźnej smyczy, przy nodze, minął ujadające burki. Wow! Pomijając niemiły incydent z golden retrieverem oraz znalezienie czaszki jakiegoś zwierzęcia (podejrzewam lisa), spacer był na prawdę świetny, na ogromny plus!
Próbujemy vaultów :)
Dla mnie to jest coś niesamowitego, że obecnie praca z tym psem jest na takim, a nie innym poziomie. Oczywiście, to nie jest nic wielkiego z perspektywy osób działających w psich sportach profesjonalnie, ale dla nas... to jest taki prywatny Mount Everest. I jego zdobywanie wychodzi nam coraz lepiej. Te małe sukcesy powodują, że psie spacery, praca z Młodym, kręcą mnie jeszcze bardziej - swego rodzaju dodatkowa motywacja. Plus nadzieja, iż pewne plany oraz marzenia uda się zrealizować już w tym roku. A to daje dodatkowego kopa.

9 komentarzy:

  1. Gratuluje że dobrze wam idzie

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję za "małe" sukcesy ;D
    zapraszam do nas!
    mezyciepsie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję! Zapraszamy do nas: http://wesolepupile.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratki!
    Zapomniałaś wspomnieć o tym 'bardzo miłym' panem z JRT :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje! Oby tak dalej ^^
    Zapraszam do mnie:
    oczamipsa365.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie umniejszaj swoich osiągnięć pisząć, że to nic dla osób z psich sportów - to dużo nawet dla nich, gdyby rozpoczęli pracę nad Twoim psem to musieliby pokonać podobną drogę, jest się z czego cieszyć i jest się czym chwalić. BRAWO!

    Tak 3maj i powodzenia dalej.
    Pozdrawiam
    Michał
    www.szkola-doberman.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje :3!
    https://kicaty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratki!
    Zapraszam na moją stronę na fecebooku:
    https://m.facebook.com/profile.php?id=935812816453159&ref=bookmark
    I bloga mojej młodszej kuzynki. Doniero zaczyna, więc może zmotywujecie ją chociaż jednym wejściem? Byłybyśmy bardzo wdzięczne. A tu link: http://majkimojezycie.blogspot.com/?m=1
    Pozdrawiamy
    http://wesolepupile.blogspot.com/?m=

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam moge czytać o postępach i porażkach nawet w srodku nocy ;) nigdy mnie to nie znudzi bo wiem jakie to wazne i jaka daje satysfakcję lub pokazuje czego jeszcze nie ogarnelismy ;) postepow gratulujemy razem z niko ;)

    OdpowiedzUsuń