środa, 8 lipca 2015

Wyzwanie podjęte i co dalej? - 7/62

Dziś mija równo tydzień od rozpoczęcia Projektu 62. :) Miałam ogromne obawy, że wybiorę cele, których i tak nie zrealizuję, bo nie będzie mi się chciało itp. Ale jak na razie idzie całkiem dobrze, jak na nas (a właściwie - jak na mnie), idzie wręcz rewelacyjnie.

Nauka nowych sztuczek
Jeśli śledzicie nasz fan page to powinniście dobrze wiedzieć, że od kilku dni ćwiczyliśmy a kuku. Na dzień dzisiejszy sztuczka jest już praktycznie idealnie dopracowana, ale czasami Pan Pinczer wchodzi pomiędzy moje nogi od przodu i już jest z siebie zadowolony. ;) Gdy uda mi się pokazać mu, że zawsze ma wchodzić od tyłu, to sztuczka będzie perfect. :) Myślę, że potrzebujemy jeszcze kilku sesji i połowa celu jakim była nauka nowych sztuczek zostanie zrealizowana. To daje pozytywnego kopa! Mam także pomysł za co zabierzemy się po a kuku - padnie chyba na trzymaj. Do tej pory, zawsze jak próbowaliśmy, nie mogliśmy sobie z tym poradzić. Ale może tym razem się uda. Płyniemy na pozytywnej fali i to powinno nam pomóc.







Pływanie
W ciągu ostatniego tygodnia, raz udało nam się wypaść nad wodę. I było bardzo, bardzo super! :) Byliśmy w Poniecu (o czym więcej przeczytacie kawałek niżej, w części Inne, a także Kontakty z innymi psami) i udaliśmy się tam nad cudowny staw. W naszych okolicach ciężko znaleźć miejsce do popływania z psem, a tutaj było po prostu idealnie! Malutka plaża, zejścia do wody idealnie, a i w samej wodzie szło się połapać gdzie jest grunt (dla mnie to ważne). Te wszystkie czynniki poskutkowały tym, iż zdecydowałam się nieco zamoczyć, a to pomogło mi w przekonywaniu Terrorysty, że woda nie jest taka straszna. ;) Pływał bardzo dobrze, nawet trochę aportował z wody. Nie musi kochać wody, nawet od niego tego nie wymagam, zależy mi tylko, aby nie było to dla niego czymś strasznym i przerażającym.
Kontakty z innymi psami
Nad tym też, można powiedzieć, pracowaliśmy. W piątek 3 lipca spotkaliśmy się z Setem, Holy oraz Zee. Co mogę powiedzieć o zachowaniu Nico... Najbardziej obawiałam się jego reakcji na Setusa, okazało się, że niepotrzebnie. Do samego Seta miał jeden czy dwa wyskoki, także tragedii nie było. Natomiast Holy i Zee bardzo mu się nie spodobały. Nie powiem, bardzo mnie to zdziwiło, aż takiej reakcji z jego strony się nie spodziewałam. Tak na prawdę przez większość spaceru miał wyskoki, dopiero pod koniec zaczął zaczepiać do zabawy - chociaż tyle dobrego. Mam nadzieję, że uda się spotkać jeszcze kilka razy i Młody się już ogarnie całkowicie. :)
Od lewej: Setu, Zee, Holy, Nico
Natomiast wczoraj, 7 lipca udaliśmy się do Ponieca, aby spotkać się z Klaudią i Abi. Tym razem Pan Pinczer zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Kulturalnie podszedł do nowej znajomej, bez darcia japy, tylko po to, żeby się obwąchać. :) Abi nieco się bała, ale nie wywołało to żadnej, negatywnej reakcji u Młodego, wręcz przeciwnie - nawet nieco się uspokoił. W trakcie całego, pięciogodzinnego spaceru, była tylko jedna spina. Zarówno Abi jak i Terrorysta bronią zasobów i wyszła z tego delikatna sprzeczka. Oprócz tego incydentu, wszystko w najlepszym porządku, były także próby wspólnych zabaw. Także duma mnie rozpierała. :)
Od lewej: Sara, Nico, Abi
Inne
Aby dostać się do Ponieca musieliśmy... wsiąść w pociąg! Nico tym środkiem transportu jechał tylko raz i to bardzo, bardzo dawno temu - jak odbieraliśmy go z hodowli. Także tak na prawdę, było to dla niego nowe doświadczenie. Na samym dworcu i w jego okolicach Młody zachowywał się wręcz wzorowo, zero szczekania i burkania. Owszem, bacznie obserwował ludzi z walizkami na kółkach, albo ogromnymi bagażami, ale nie wydał z siebie ani jednego dźwięku. Bez problemu przechodził także przez drzwi automatyczne, zero strachu. :) Nie protestował przy wchodzeniu do pociągu, poruszał się po nim dość swobodnie. Mieliśmy szczęście, że ludzi było mało i nie musiałam go brać na ręce. Przez większą część podróży stał, ale potrafił też usiąść na kilka sekund, za co był bardzo chwalony.
W drodze powrotnej było już nieco gorzej. Zaraz, gdy weszliśmy do pociągu mieliśmy sprawdzane bilety i Nico burczał na konduktora. Później konduktor przemieszczał się po pociągu, akurat tuż za nami i obok nas, musiał zamknąć okno. Był trzask, Młody się wystraszył i wszczął alarm... Generalnie muszę powiedzieć, że ten konduktor nie był zbyt miły w stosunku do nas (mnie i Agaty) i jakoś nie żałuję, iż został obszczekany. Coś w tym jest, że psy rozpoznają złych ludzi. ;) Co oczywiście nie znaczy, że pochwalam zachowanie Nico, dostał za to opieprz, także keep calm.
Następny post relacjonujący nasze postępy pojawi się dopiero 29 lipca, ponieważ od 10.07 do 25.07 jesteśmy na wakacjach i prawdopodobnie nie będziemy mieli możliwości ogromnego chwalenia się z naszych postępów. :)

2 komentarze:

  1. Gratulację! Oby tak dalej! Trzymam za was mocno kciuki :)
    Obserwujemy i zapraszamy do nas:
    oczamipsa365.blogsot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję postępów, i życzę dalszych sukcesów :D

    Pozdrawiam, i zapraszam do nas: http://zwariowaneurwisy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń