sobota, 8 października 2016

Chojrak tchórzliwy pies 2

Nigdy nie sądziłam, że post sprzed ponad roku doczeka się jakiejkolwiek kontynuacji, ale tylko krowy nie zmieniają zdania, więc oto przed Wami część druga, być może nie ostatnia.
Okay, GIF z Chojrakiem jest, można zaczynać.
Jak już niejednokrotnie pisałam, razem z Nico osiągnęliśmy już wiele sukcesów - absolutnie nie były one spektakularne czy zmieniające nasze życie o 180 stopni, jednak były. Wiele aspektów naszej wspólnej egzystencji uległo przynajmniej minimalnej poprawie. A nadal morze pracy przed nami.

I wiecie co mogę zaliczyć do jednego z naszych sukcesów? Powolną, bo powolną, ale zachodzącą we mnie zmianę nastawienia. Z Młodym bywa ciężko. Niejednokrotnie, gorsze momenty pracy, powodowały u mnie solidne i długotrwałe obniżenie motywacji. Jednak przy dużym wsparciu mega osób, które mam w swoim otoczeniu, zaczynam patrzeć na to wszystko nieco pozytywniej. Dobra, Pan Pinczer może nie będzie umiał jeszcze vaultów na swój urodzinowy filmik i... co z tego? ;)
Odkąd Nico zaczął sprawiać poważniejsze problemy, wiedziałam że nie mogę z nim wkraczać w psi światek. Że nie mamy szans choćby na profesjonalne treningi. Proszę o fanfary, albowiem i w tym przypadku, pstryczek w mym mózgu zaczął się przełączać. W końcu zdałam sobie sprawę, że mądrze przeprowadzone wejście w psi światek może nam tylko pomóc (a jeszcze wcześniej doszlifujemy kilka kwestii :)).

W związku z powyższym, myślę iż mogę ogłosić: zamierzamy spełniać nasze marzenia! Nie będziemy robić tego na siłę, dla fejmu, whatever. Zrobimy to w swoim tempie i dla siebie.
Większości konkretów nie będę jeszcze zdradzać, bo już się nauczyłam, iż życie lubi często weryfikować plany. Jednak w ogólnym zarysie napiszę tyle: nauka komunikacji z pobratymcami, treningi, zawody, być może pomoc dla innych burków i... takie małe, z czterema łapami. :) A co nam z tego wszystkiego wyjdzie? Się zobaczy. Jeśli będzie z tego fun, to będzie dobrze.

Pozdrawiamy
Ania&Nico

Ps. Planuję, aby posty na blogu pojawiały się zawsze w sobotę - prawdopodobnie nie co tydzień,. Jednak ustalmy, że jak już coś naskrobię to światło dzienne me zapiski ujrzą właśnie w sobotę.

1 komentarz:

  1. Tak jak Psiolubni - nastawienie do życia i pracy z psem jest najważniejsze ! Bez odpowiedniego nastawienia zwykły trening nie będzie miał sensu. Przekonałam się o tym 3 lata temu gdy prostowałam Szastę, bez tego stałam w miejscu i tylko byłam wkurzona że nic nam nie wychodzi :) Niby taki drobny szczegół a tak ważny.
    Trzymam kciuki za spełnienie marzeń ! :)
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń