| Mniej, więcej tak wyglądały dwa pierwsze dni maja w naszym wykonaniu |
Obawiałam się reakcji Młodego, przede wszystkim na Bazyla. Nie dosyć, że to nowy, obcy pies to jeszcze do tego samiec, jakby to ująć, w pełni wyposażony. Na całe szczęście było tak jak przewidziałam, a nie gorzej, to znaczy pierwsze dziesięć, piętnaście minut złości, a później szalona zabawa. Nico z Bazylem, pomimo różnicy w wielkości, pasują do siebie po prostu idealnie. Obaj to tacy wariaci, których gonitwy są po prostu powalające. Ogólnie zachowanie Pana Pinczera oceniam bardzo pozytywnie. Do Bazyla wyskakiwał tylko w sytuacjach, w których sądziłam, że tak będzie, czyli bronienie zasobów, w tym mnie. Po prostu nie sprawił mi żadnej niespodzianki negatywnej, a to też swego rodzaju plus. ;) Ponadto w drodze na Żwirownię mijaliśmy wiele ujadaczy zza płotu. Nico owszem, wyrwał do nich, ale po chwili był już luz i szedł dalej, nie szczekał. Nie wygląda to jeszcze świetnie, jednak jest to postęp, który mnie cieszy. Na samej Żwirowni było dość sporo osób, które Terrorysta ignorował. Spotkaliśmy tam bodajże trzy psy, w tym dwa, które przez pewien czas siedziały razem z właścicielami niedaleko nas - tutaj również poproszę o brawa dla Pana Pinczera, albowiem nawet nie burknął w swoim stylu, tylko popatrzył na pobratymców, a potem zajął się swoimi sprawami.
Byliśmy nad wodą, było ciepło, więc Pan Pinczer zaliczył pierwsze maczanie w tym roku. :) Kąpielą tego nazwać nie można, ale jak na pinczera takie zamoczenie się to i tak dużo. Młody chociażby kałuże omija szerokim łukiem, albo je przeskakuje, gdy trawa jest mokra chodzi jak paralityk. Nad wejściem do wody trochę się zastanawiał, ale w końcu się zdecydował (z moją małą zachętą). Zależy mi na tym, żeby lubił wodę, przynajmniej w takiej "formie" (kałuży lubić nie musi :P), bo to bardzo ułatwia sprawę latem. Tym bardziej, że będziemy też na wakacjach nad jeziorem, jak co roku. W każdym bądź razie... Terrorysta wszedł do wody, gdzie z ogromną cierpliwością próbował wykopywać różnorakie kamienie z dna. Następnym razem ja przygotuję się nieco lepiej, postaram się też nieco zamoczyć, aby jeszcze bardziej zachęcić psisko do wejścia i schłodzenia się. Bo taki spacer jest zdecydowanie do powtórzenia! Cieszę się także niezmiernie z tego, że do domu wróciliśmy bez ani jednego kleszcza, uff...
Pozdrawiamy majowo! :)
Ojej, zazdroszczę wyprawy nad wodę! Ja jeszcze nie zdążyłam w tym sezonie zwodować suczy. :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ostatecznie zdecydowałyśmy się pójść "nad wodę". Jest to wypad zdecydowanie do powtórzenia. :) To chyba najwyższa pora zabrać T. i ruszyć nad jakieś bajorko! Na całe szczęście robi się coraz cieplej... :)
UsuńTeż uwielbiamy takie wyprawy! Nie ma nic lepszego niż aktywne spędzanie czasu z psem :)
OdpowiedzUsuńMY BLOG
Aktywne spędzanie czasu z psem jest super! Tym bardziej, kiedy pieseczek wykazuje, że jednak ostały mu się resztki mózgu! :D
UsuńJa też bardzo lubię spacerki nad wodę. Psiaki mogą się wybiegać, a ja zrelaksować.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
wesolepupile.blogspot.com
Serdecznie zapraszam : http://psiabizuteria.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do LBA.
OdpowiedzUsuńCo to jest LBA (Liebster Blog Award)?
Nominację do LBA otrzymuje blog z mniejszą liczką obserwatorów. W ramach "nagrody" musi odpowiedzieć na 11 pytań. Następne należy nominować 11 blogów i zadać im 11 wymyślonych przez siebie pytań.
Uwaga!
Nie nominujemy bloga, który nas nominował!
Pytania znajdziesz tu: http://wesolepupile.blogspot.com/p/lba.html?m=1
Pozdrawiam,
Gośka z pupilami.
Pieski uwielbiają takie kąpiele :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na bloga o zwierzętach, dodałam tego bloga do listy :)
Moja Zuzia jeszcze nigdy nie pluskała się w jeziorku ale niedługo to nadrobimy;-) Pozdrawiam i zapraszam do nas!
OdpowiedzUsuńhttp:/zuziowypamietnik.bloog.pl
Bardzo fajna relacja ze spaceru. Twój Pinczer jest śliczny:) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń